niedziela, 25 stycznia 2015

Wszystko na złość :)

Hmm zastanawiam się czy też tak macie 
że jest blisko ferii czy innych dni wolnych i postanawiacie
iść przy-symulować do pani doktor że okropnie źle się czujecie 
i jesteście totalnie bez życia .A po chwili wychodzicie zadowoleni
z tygodniowym zwolnieniem :D pełni energii i radości. 
Ja osobiście jestem taką osobą , lubię sobie czasem przedłużyć 
wolne całkiem legalnie - bo przecież ze zwolnieniem lekarskim
wiem że nie wypada tak robić i nie ładnie. 
Ale kiedy ja już  padam z wymęczenia psychicznego w tej w 
szkole wyjścia nie mam , więc udało mi się to i tym razem 
ale dzień po tym jak wpadłam na ten pomysł dorwałam torbiela 
kości ogonowej i chcąc niechcąc dostałam to zwolnienie 
YUHU ! ale po 5 dniach okropnego cierpienia stwierdziłam 
że wolałabym siedzieć 8 godzin w szkole . 
Nikomu nie życzę tego schorzenia jest to zapalenie a potoczniej 
i brzydziej mówić czyrak . Zrobiło mi się to cholerstwo bo 
siadałam na zimnym a skutki tego są ogromnie bolesne. 
Każdy kolejny dzień jest gorszy na początku nie możemy tylko 
siedzieć jeśli umiejscowił sie przy kości ogonowej, później już leżymy
tylko na jednym boku ale ból nie ustaje , 3 dni później prawie zemdlałam
z bólu jak próbowałam przejść z pozycji siedzącej na stojącą a na kolejny
dzień nie mogłam już normalnie chodzić tylko się sunąć. 
W piątek wiec pojechałam na izbę przyjęć , trochę się oczekałam
ale nacieli mi to , i cała ropa się wysączyła , oczyszczanie i wyciskanie
tego to jakiś horror po raz drugi z bólu prawie zemdlałam :(
Opatrunek nałożyli ,wypisali antybiotyk i jutro na kontrole , jeszcze pobolewa 
ale przynajmniej moge już siedzieć i normalnie spać :) . 
Prawie jak nowo narodzona ! nie życzę tego nawet największemu wrogowi:(
Oficjalnie mam już ferie czyli razem 3 tygodnie ferii 
Cel osiągnięty ale w 100 procentach legalnie i bez kłamania:)


czwartek, 15 stycznia 2015

Czasie - gdzie tak pędzisz?

Naprawdę minęło już 5 dni od mojego ostatniego postu ?
nie sądziłam że aż tak szybko to zleci . 
Każdy dzień upływał tak samo , w takim samym czasie ,
mamy do wykorzystania 24 godziny dziennie -wydaję się dużo
a tak naprawdę mieści się w tym - szkoła,dom,siłownia,lekcje,sen 
bynajmniej tak wygląda mój zegar na którym,wskazówki bezlitośnie
wybijają co raz szybciej godziny.Nie wiem czy tylko ja mam z tym 
problem ale uważam że nadal jest go brak - przydało by się 
dwa razy więcej chociażby na odpoczynek . 
Ale niestety odpoczniemy dopiero na emeryturze ! o ile dożyjemy 
a to mało prawdopodobne :) ale na razie cieszmy się życiem 
nie ważne czy beznadziejnym czy niesamowitym ale szanujmy 
je tak samo . :).Przez te 5 dni trochę się wydarzyło miałam już praktyczny
egzamin którego , się tak bałam na szczęście to już za mną ,
nadal poprawiam oceny z wielką nadzieją że wyjdę bez szwanku 
z pierwszego semestru. Oprócz tego mój tata od nowa odzyskuje młodość
zachowuję się jak nastolatek ale w sumie pasuję mu to - jego wyluzowane
podejście do życia sprawia że naprawdę świetnie sobie radzi i niczego 
mu nie brakuję a tym bardziej jak że ważnych w dzisiejszym świecie zmartwień.
Szkoda że nie mam po nim tego wyluzowania się i zapomnienia o tym 
co nas przytłacza i sprawia że jesteśmy zakłopotani, a z chłopakiem już 
jest idealnie razem się staramy i dzięki temu tworzymy związek idealny 
,kochamy się, wzruszamy,śmiejemy,rozmawiamy,odpoczywamy,sprzeczamy się 
ale nic nie jest w stanie odebrać nam tego co mamy , a mamy naprawdę wiele 
bo SZCZĘŚCIE jakie nas otoczyło pomaga nam walczyć z każdym dniem.
a teraz wracam do przedsiębiorczości jutro poprawa a rynek docelowy,popyt i podaż 
bez mojej pomocy do głowy nie wejdą . :( 



sobota, 10 stycznia 2015

Zdałam , TEORIE ! :>

Nareszcie sobota ! , tak krótko byłam w szkole 
a już mam jej dosyć .Chciałam wcześniej napisać - co się wydarzyło
ale zabrakło mi czasu zresztą jak zwykle:(.A więc 8 stycznia pisałam 
egzamin teoretyczny z architektury krajobrazu - pierwsza klasyfikacja
Egzamin był na średnim poziomie , najgorsze było to że większość 
pytań to totalne dno - pytanie typu
 ILE TRZEBA OSÓB DO SPRAWNEGO POSADZENIA ŻYWOPŁOTU?
a)1  b)2  c)3  d) 4 
i ja się pytam kto układał część tych pytań. 
Komisja jadła cukierki i szeleściła papierkami a mnie zżerał stres 
to był pierwszy taki egzamin od gimnazjum :) . 
Stwierdziłam że nie będę się tym przejmować - zdam to zdam nie to 
poprawię. Ale na szczęście zdałam :D i bardzo się z tego powodu 
cieszę teraz jeszcze praktyczny w poniedziałek ! i dam radę 
mam motywację ,żeby poprawić matme,biologie i przedsiębiorczość 
no i żeby zdać praktyczny ! :) 
MUSZĘ W SIEBIE UWIERZYĆ I PODEJŚĆ DO TEGO NA LUZIE
a na pewno nie pożałuję :) więc wracam do książek . 
Marzą mi się ferie - może wtedy wreszcie całe dwa tygodnie przeleżę 
nie zaglądając ani do jednej książki .To moje największe marzenie póki co :)


...eh wolny dzień 

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Przywołanie wspomnień

Mimo tego że czuję się rozbudzona  po godzinnym bieganiu 
na mrozie o 6 rano ,siadłam chwilę z kawką by napisać o 
czymś co ma dla mnie ogromną wartość. 
Mam na myśli wspomnienia -bez nich była bym nikim , bez nich 
nie toczyły by się rozmowy ,bez nich nie mogli byśmy podsumować 
kolejnych lat.WSPOMNIENIE czym dla nas jest ?
Wszystko co się kończy,wszystko przeminie...
I sen się przerwie słodki jak marzenie...
Lecz coś jest w duszy co nigdy nie minie ...
I wciąż trwać będzie , a tym jest właśnie wspomnienie. 
Tak właśnie to interpretuję, możecie odebrać mi wszystko 
ale tego nie odbierzecie mi nigdy .
Poranny jogging ,pokazał mi właśnie ile to dla mnie znaczy ,
w tej chwili jestem z moim chłopakiem 14 miesięcy ,przed tym znaliśmy 
się jako znajomi do biegania,koledzy,przyjaciele aż w końcu 
narodziła się miłość.Bieganie to był pretekst żeby się spotkać 
na początku były to niewinne spotkania ale z miesiąca na miesiąc,
a później już z dnia na dzień zaczęło się to pogłębiać i tworzyć 
ogromne uczucie. Po jakimś czasie bieganie ,zamieniło się w spacery 
a następnie w oglądanie filmów .Patrzenie sobie w oczy ,zwierzanie 
się sobie ,pocieszanie się w ciężkich chwilach ,w uściski na pożegnanie,
delikatne i niepewne pocałunki w policzek.
To niesamowite , nigdy nie sądziłam że chłopak z którym,tylko biegałam
będzie ze mną na zawsze że to on zdobędzie 100 % mojego serca. 
Był tylko kolegą a teraz jest całym moim światem. 
KOCHAM GO NAJMOCNIEJ NA ŚWIECIE - nie ważne że,
czasem jest ciężko ale zawsze damy radę ,bo nic nie potrafi 
zniszczyć naszej ogromnej miłości.

niestety kawa mi się już skończyła a to znaczy że muszę 

już skończyć te rozmyślania ,a chciałam jeszcze trochę 
powspominać ale życie na jednym dniu się nie kończy...:)



sobota, 3 stycznia 2015

Egzaminy co raz bliżej

Muszę chwilę odpocząć  bo mózg mi paruję od tej nauki .
Odkąd zaczęła się przerwa świąteczna ,każdego dnia ta sama reguła :
budzę się , przeglądam telefon,leniwie stąpam po podłodze w stronę łazienki ,
biorę orzeźwiający prysznic w ciepłej wodzie która, sprawia że jeszcze bardziej
chce mi się spać ale to nic :) mam na to receptę,każdy z was wie o co chodzi 
mowa o porannej kawie ! pomocy dla wszystkich zaspanych i
zapracowanych umysłowo oraz fizycznie.Jako dodatek do wszystkiego
razowy chleb z białym serem i pomidorem - śniadanie najlepsze jakie 
można było sobie wymarzyć.I ostatni etap tego całego procesu
przyszykowanie biurka , zabranie zbędnych rzeczy i położenie sterty 
książek , do przejrzenia i ogarnięcia chociażby połowy tego co w nich jest.
Dziś zaczęłam od kosztorysów - liczenie i jeszcze raz liczenie nie dość 
że nienawidzę matmy to jeszcze mnie prześladuję nawet na egzaminie z 
architektury krajobrazu.Uczę się naprawdę dużo ok 4-5 godzin dziennie
i jeśli nie zdam tego egzaminu to naprawdę się załamie . 
To dopiero pierwsza klasyfikacja składająca się z dwóch części 
8 stycznia- teoria 50 pytań ( tego się nie obawiam ponieważ przerobiłam
już 20 testów i każdy był powyżej 30 punktów bez wcześniejszej nauki.
a 12 stycznia o godzinie 16 praktyczny ( to doprowadza mnie do ogromnego stresu)
tylko 180 minut na kosztorys ,projekt,założenia i wykonanie . 
Nie wiem jak dam radę ale dam z siebie wszystko , nie po to tyle męczę 
się w tej w szkole żeby teraz wszystko runęło w gruzach .
Tyle ile sobie nerwów zżarłam przez te 2 i pół roku dzięki tej kochanej 
szkole w której,miało być niby tak łatwo to już dawno powinnam 
mieć nerwicę . Ale nie nie:) pokażę na co mnie stać ,nie można poddawać 
się tak łatwo , bo życie skrywa masę niespodzianek i zawsze może być 
jeszcze gorzej niż jest. 

czwartek, 1 stycznia 2015

Wewnętrzna walka z samym sobą

Ciężko jest walczyć z samym sobą , z ogromną determinacją i upartością .
Nie wiem czy wiecie , co mam na myśli ? 
Walka z samym sobą - czyli bitwa z ostatnim przeciwnikiem z jakim
możemy a nawet musimy wygrać. Każdy z nas czasem ma huśtawki 
nastroju ,które wyprowadzają nie tylko nas z równowagi ale też naszych 
mężczyzn ( to przede wszystkim:) ),znajomych i rodziców .
Mam z tym ogromny problem , wystarczy chwila żeby z uśmiechniętej 
dziewczyny stała się smutną , a czasem nawet wredną zołzą. 
Raz w miesiącu mi się tak zdarza , toczę wtedy wewnętrzną walkę z 
drugą mną . Jedna półkula mówi - świat jest beznadziejny , nie ma sensu 
dziś się uśmiechać , wszystko jest tak jak nie powinno ! 
A druga zaś na to - boże dziewczyno znowu zaczynasz , uspokój się 
bo zaraz powiesz coś czego będziesz żałowała ! . 
I problem w tym że często niestety tak doprowadzę się do szału 
ze psuje cały dzień i sobie i mojemu chłopakowi.
Nie to żebym tego chciała - ale on niestety  nie wie że ja właśnie 
walczę i robię wszystko żeby wrócić do wcześniejszego stanu :)
Nienawidzę tego , ale mimo wszystko dzisiejszy dzień naprawdę się udał. 
A dokładniej druga połowa jego , bo ranek zakończył się wymianą zdań 
i płaczem . Wszystko wytłumaczyłam ,przeprosiłam bo moje zachowanie
naprawdę nie było na miejscu , ciężko mi z tym bo staram się jak mogę 
żeby ograniczyć kłótnie żeby zawsze było dobrze, lecz czasem wystarczy 
mały szczegół aby wszystko zniknęło - jak za mgłą.

Wpisując w google jak temu zaradzić znalazłam kilka porad : 
*tabliczka czekolady na chandrę ! - o tak świetny pomysł (kocham łakocie)
 ale co z wyciskaniem ostatnich potów na siłowni ??? 
*joga lub medytacja - a skąd na to czas znaleźć mam :(
*spacer - szczerze?nie raz może jeszcze bardziej doprowadzić 
do szału np: pogoda czy chociażby wścibska sąsiadka  
*KOMEDIA - tak to jest ! to do tego przyczepić się nie mogę :D
*i najważniejsza rada ..... Wyjdź naprzeciw emocjom i uspokój nerwy

... to odsłona mnie - chyba jeszcze ta dobra:) 


WSZYSTKIM CO NAD SOBĄ NIE PANUJĄ CZASEM ! 
ŻYCZĘ POWODZENIA I WYGRANYCH Z PRZECIWNIKIEM -TOBĄ